Konkurent poczty w lumpeksie? Czemu nie?

Spytacie skąd tytuł? :) Ano dziś zabawiłem się w reportera chodzącego po mieście z ukrytym w kartoflu aparatem ;) Pogoda jest ładna, więc przeszedłem się Rakowiecką – jakieś dwieście metrów od głównej siedziby Poczty, by ewentualnie skorzystać z usług konkurencji.

Setnie się ubawiłem, bo okazało się, że własna/cudza (niepotrzebne skreślić) placówka Inpostu znajduje się w… lumpeksie. Wchodzimy sobie elegancko z ulicy prosto do piwnicy – i po jednej stronie możemy kupić ciuch z drugiej reki, po prawej wysłać list. Wszystko pięknie – gra muzyka. A teraz się ktoś zapyta – no ale chwileczkę co cię to stary obchodzi – nie twój cyrk nie twoje małpy. Oczywiście, będzie miał rację, ale tylko częściowo.

Do rzeczy!

Poczta Polska niedawno poinformowała, że w związku  trudną sytuacją na rynku, musi dokonać przekształcenia części swoich placówek w agencje. Pomysł jest taki by w miejsce jednej własnej placówki pojawiły się dwie trzy agencje. Dzięki temu obniżą się koszty, a firma wywiąże się z ustawowego obowiązku zapewnienia dostępu do usług pocztowych. Mało tego dzięki temu dostępność do usług powinna się poprawić. Z tego modelu korzysta wiele krajów Europy – dość powiedzieć, że np. w Szwecji narodowy operator nie ma ani jednej własnej placówki.

To zdumiewające, kuriozalne, nieprawdopodobne – pochylił się z troską o los placówek Poczty prezes Brzoska. – Firma Inpost ma dokładnie odwrotny pomysł na rozwój. Konsekwentnie rozbudowujemy sieć naszych placówek, teraz obejmuje już siedem tysięcy miejscowości. I nie są to już tylko duże miasta – dodał.

Ech Panie Rafale, a na Niepodległości 150 Pan był?

dodaj komentarz
Wpisane w Aktualności | Tagi: . Link bezpośredni.

58 odpowiedzi na „Konkurent poczty w lumpeksie? Czemu nie?

  1. Krzysio napisał/a:

    Zdumiewające. W sumie to dosyć wygodne. Można sie ubrać i przy okazji wysłać list.
    Aczkolwiek zgodze się, troche obskurne miejsce na placówke pocztową.

  2. ddluk napisał/a:

    Doprawdy nie wiem komu to przeszkadza, że przesyłkę Inpostu można nadać w sklepie z ciuchami? Wydaje mi się, że takie rozwiązanie jest o wiele ciekawsze niż stanie w kolejce do okienka w placówce pocztowej. Np. w Anglii wiele placówek pocztowych ma swoją siedzibę np. w sklepie spożywczym.

  3. u. napisał/a:

    A ja sądzę, że to żaden obciach :) tylko szybsze dotarcie do Klienta to raz, a dwa osoba prowadząca szmateks też z czegoś musi żyć .. czy to będzie poczta, czy ubezpieczenia, czy jeszcze coś innego .. no cóż :)

  4. weronkaka napisał/a:

    hm, a ja nie wiem co w tym takiego strasznego, że w lumpeksie.

    te budki-agencje stojące w marketach to tylko jedna półka wyżej.
    i nie wiem co zachwycającego jest w agencjach- zwłaszcza, że te, które spotykam są czynne do godziny 17, gdy UP najczęściej do 19-20.00.

  5. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    ddluk: ale czy ktoś powiedział, że mi to przeszkadza? Dziś we Wprost prezes konkurencji mówi Poczcie, że nasz pomysł dotyczący przekształcenia placówek w agencje jest zły. Chciałem tylko pokazać, że placówki naszych rywali również wyglądają różnie. Najlepiej jakby każdy skoncentrował się na swoim podwórku.

  6. Przemysław napisał/a:

    ImPost to jak na razie żadna konkurencja dla poczty, przynajmniej jeśli chodzi o obsługę klienta indywidualnego. Firma jest mocno nieprofesjonalna. Do wszystkiego zatrudnia podwykonawców, nad którymi ma średnią kontrolę. Dostępność do ich usług jest słaba. W Opolu mają np. 4 punkty w jakichś „punktach”. Przy okazji czegoś. Czyli zawsze klient, który zechce tam coś nadać będzie traktowany gorzej niż „główny ” klient tych punktów. Jeszcze w zeszłym roku mieli punkt na portierni budynku NOT. Najpierw trzeba było odszukać porteira a potem on i tak niewiele wiedział:)
    I tylko przestrzegam, że PP czeka to samo. Jeżeli zrobicie punkt pocztowy w spożywczym to wiadomo, że klienci spożywczego będą mieli lerpsze traktowanie niż ci od poczty. A jak ktoś przyjdzie zapłacić kilka rachunków to to się może skończyć tragicznie. A wiadomo, że taki spożywczy na wsi nie zatrudni osobnego pracownika do obsługi stanowiska pocztowego.
    A więc – łatwo się śmiać z nieudolnego konkurenta, ale trzeba się zastanowić co się stanie u siebie po wprowadzeniu tego typu patentów.

  7. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    Przemysław: w moim tekście nie chodziło mi o naigrywanie się z konkurencji. Była to tylko i wyłącznie reakcja na dzisiejszy materiał we Wprost (jest już do niego link w tekście głównym).

  8. Przemysław napisał/a:

    A mnie tylko chodziło o to, że pomysł na biznes InPostu jest taki sobie a niestety ku temu samemu zmierza PP. tekst we prost przeczytam, choć miałem już okazję Prezesa podziwiać w TVN24 i jakoś tak… no powstrzymam się od komentarza :)

  9. Rafal Brzoska napisał/a:

    Szanowny Panie Zbyszku(mam nadzieje ze mogę w ten sposób:)

    W momencie kiedy chce się ocenić działanie konkurencji na bazie jednego, wyrwanego z kontekstu artykułu zdania – trzeba mieć wiele złej woli interpretacyjnej:)Otóż nigdzie w tekście nie mówię że Inpost tworzy własne placówki pocztowe, a jedynie podkreślam iż niezrozumiałe jest likwidowanie przez Posiadacza własnych oddziałów (często w najlepszych lokalizacjach danej gminy/miasteczka) i zmiana ich na 3 inne agencyjne,gdyż ponoć(artykuł w Gazecie Wyborczej z zeszłego tygodnia)jedna agencyjna to 1/3 kosztu oddziału własnego.Jakby nie liczyć koszt wychodzi ten sam:) 3 placówki agencyjne x 1/3 kosztu = 100% obecnego kosztu oddziału własnego.:)Gdzie sens i matematyka takiego działania?:)
    Po drugie – placówki agencyjne są tańsze ale zawsze ograniczają rozwój usług bardziej skomplikowanych/finansowch/ubezpieczeniowych i Pan to doskonale wie-ja też to wiem i ZAZDROSZCZĘ POCZCIE POLSKIEJ tego aktywa jakim są te punkty własne które właśnie zamierzacie likwidować.My tworzymy biznes od zera(dopiero 4 lata na rynku) i oczywiste jest że jesteśmy w pierwszym etapie skazani na punkty agencyjne.
    To właśnie podkreślałem w swoich wypowiedziach dla Wprost.Wystarczyło przeczytać całość tekstu ze zrozumieniem intencji:)

    Z wyrazami szacunku

    Rafał Brzoska

    P.S.Mam propozycję – jeśli Poczta Polska nie widzi zastosowań dla swojego kluczowego aktywa jakim są urzędy pocztowe w mniejszych miejscowościach – Inpost chętnie złoży oferte na ich prowadzenie dla Poczty i innych operatorów pocztowych.Łatwiej niż szukać 4500 nowych punktów agencyjnych:).

  10. Przemysław II napisał/a:

    Brawo, brawo Zbyszku !
    Po raz kolejny pokazałeś jak prawdziwe są wyznania szefa Konkurencyji. Pan, Panie Brzóska dziwi się, że Zbyszek wyciął zdanie z całego kontekstu, ale samemu ciężko jest sie przyznać do czynienia tego samego :-(
    Oj nieładnie wytykać błędy innym samemu nie widząc swoich.

  11. Jasio napisał/a:

    Brawo dla wszystkich blogerów pp.pl

  12. Przemysław napisał/a:

    Panie Rafale (mam nadzieję, że mogę w ten sposób),

    Proszę przyjrzeć się działaniom swojej firmy w Opolu! Główny oddział „zniknął” niedawno. Nawet kartki z informacją na tych drzwiach do „garażu” nie było. Na stronie zero informacji. Pojawiły się dopiero po mojej interwencji na infolinii. Oddiał się po prostu przeniósł. Dronbne parę kilometrów dalej. Teraz jest naprawdę „blisko” Klienta. W każdym razie ja już nie wyślę nic do paczkomatu, bo to dla mnie za daleko.
    Może Pan też zwrócić uwagę na lokalizację Paczkomatów. Szczególnie tego na stacji „VIVA”. Dla kogo on jest? Nawet z pobliskich osiedli jest tam daleko. Życzę Panu powodzenia w rozwoju, ale w mojej ocenie nie tak ten rozwój powinien wyglądać. Nigdy nie wejdziecie na rynek usług dla klienta indywidualnego, jeśli nie będziecie mieć w miastach przynajmniej jednego własnego oddziału z prawdziwego zdarzenia. Bo jak Pan sam przyznał, w agencji dodatkowe usługi pocztowe zawsze przegrają z podstawową działalnością. I nieważne, czy będzie to agencja InPostu czy Poczty Polskiej czy innego oparatora.

  13. lajkonik napisał/a:

    Z waszych komentarzy wynika, że nie przeszkadza Wam umieszczenie poczty w szmateksie.Mnie też ale zapewne przeszkadza wam, że Poczta Polska sprzedaje towary w swoich urzędach?

  14. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    Rafale,

    Myślę, że skoro internet narzuca taką konwencję to nic złego się nie stanie jeśli będziemy mówić sobie po imieniu.

    Bardzo dziękuję za komentarz, to dla mnie wielki zaszczyt, że mój skromny pamiętnik czytają prezesi giełdowych firm.

    Ale do rzeczy

    Czytając ze zrozumieniem mój wpis można dojść do wniosku, że moim celem wcale nie jest naigrywanie się z jakości Waszej sieci. Rozumiem, że wszystkie nowe biznesy zaczynane są w garażu by potem ewentualnie się rozwinąć.

    Trudno mi się jednak zgodzić z faktem, że występujesz w roli doradcy i mentora w momencie, kiedy nie masz doświadczenia w prowadzeniu biznesu w oparciu o własną sieć i nie wiesz jak to jest, kiedy jako firma musisz utrzymywać konkretną liczbę placówek wszędzie – nie tylko tam gdzie jest to opłacalne.

    Teraz jeśli chodzi o oszczędności – Gazeta Wyborcza napisała, że Poczta zamiast jednej własnej utworzy dwie a nawet trzy agencje i chce zaoszczędzić na tym do 200 mln zł rocznie. Dwie a nawet trzy nie oznacza tego samego co trzy. Czyli Twoje wyliczenie, za które oczywiście jestem wdzięczny, nie do końca pasuje do sytuacji.

    W swojej wypowiedzi dla Wprost użyłeś określenia „Konsekwentnie rozbudowujemy sieć NASZYCH placówek, teraz obejmujemy już 7 tys. miejscowości”. Sądzę, że nie było to do końca precyzyjne i zostało opacznie zrozumiane zarówno przeze mnie jak i zdaje się przez panią redaktor.

    Na koniec – bardzo interesująca propozycja odnośnie współpracy.

    Rafale,

    Zdaję sobie sprawę, że jesteś bystrym gościem ale czy sądzisz, że bystrzejszym niż np. szefowie niemieckiej, szwedzkiej czy holenderskiej poczty, którzy rezygnują, w niektórych przypadkach całkowicie, z własnych placówek?

  15. Krzysio napisał/a:

    Fakt. Rozumiem jak na poczcie można doładować konto, kupić jakąś gazete i wiadomo akcesoria do wysyłania paczek. Ale np. papierosy, jakieś rajty niczym z czasów PRLu to już chyba lekka przesada. Wiec krytykowanie pomysłu placówki pocztowej obok lumpa to lekka hipokryzja. Zauważyłem, że każdy informacja o firmie inPost jest odrazu na blogu z cynicznym komentarzem. Wypadałoby najpierw popatrzeć na siebie.

  16. Kuba napisał/a:

    Panie Rafale jeśli chodzi o sens logiczny działania – zamiast jednej placówki 2/3 agencje, lub nawet zakładając że 3 – to zauważa Pan, że przy podanych ogólnych wyliczeniach będzie to ten sam koszt, ale należy przecież pamiętać także o tym, że jeśli sieć placówek/agencji będzie bardziej rozległa i dostępna dla większej lczby osób, spowodować to może większy popyt na usługi. Także taki sam koszt ale przychody wyższe.

    Poza tym napisał Pan o złej woli interpretacyjnej, ale dlaczego przy wielu wypowiedziach dla mediów stara się Pan przedstawić PP jako tego złego monopolistę, przez którego musicie dodawać blaszki żeby móc świadczyć usługi. A jakoś nie widzę, żeby w Pana wypowiedziach było coś mówione o tym, że owszem PP ma monopol ale kosztem utrzymywania określonej liczby nierentownych placówek i dlatego powinna im się należeć rekompensata w postaci obszarów zastrzeżonych.

  17. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    Krzysio: nie krytykuję pomysłów prowadzenia placówek przez konkurencję w/obok/przy jakiejkolwiek innej działalności gospodarczej. Doczytaj proszę uważnie materiał do końca, łącznie z artykułem we Wprost, do którego w mojej wypowiedzi się odnoszę.

  18. lajkonik napisał/a:

    Do Krzysia-Papierosów na Poczcie już dawno nie ma -tak dla przypomnienia. Towar z Prl-u? A na stacji benzynowej hot-dog i kawa? Nie słyszałem protestów utyskiwań w otoczeniu oparów benzyny,jedzenie przecież tam powinny być tylko rzeczy związane z motoryzacją!!!Nikt nie protestuje? Nie wpadajmy w paranoje i zachowajmy proporcje Mości Panowie! To nawet nudne i mało kreatywne doczepianie się poczty tam gdzie doczepiać się trudno. Oczywiście nie jest idealnie -ale gdzie jest :-)Mnie się nie podobają np blaszki, In postu pomijając różne kwestie, uważam to za nieekologiczne marnotrastwo.

  19. weronkaka napisał/a:

    @zbyszek

    ale powiedz mi, jaka jest wymierna korzyść dla KLIENTÓW- z większej ilości agencji pocztowych.
    mam taką na dzielni, w klatce obok- i czynna jest od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00-17.00…. czyli żadnym sposobem nie jestem w stanie z niej skorzystać, i tak muszę się pchać z przesyłkami do jakiegoś UP.

    mnożąc takie agencje- poczta obniży być może sobie koszty, choć nie przełoży się to raczej na korzyści dla klientów.

  20. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    weronkaka: idea jest taka by agencje były tam gdzie są klienci – mówię tu teraz o planowanym pilotażu. Jeżeli będą w centrach handlowych czy stacjach benzynowych to z usług pocztowych będzie można skorzystać przy załatwianiu innych, codziennych spraw.

  21. Przemysław napisał/a:

    weronkaka – nie porównuj sposobu (klasy) sprzedawania hot-dogów na stacji bezynowej do tego, jak PP sprzedaje w UP przysłowiowe rajstopy

    Zbyszku – samodzielne agencje, stoiska itp. (jak np. w Opolu w Realu na Sosnkowskiego) to super sprawa. Agencja przyklejona do innej działalności to w większości przypadków będzie porażka

    Tak na marginesie, zerknij proszę parę „pięter” niżej i napisz czy masz jakiś pomysł na moje awizo bez przesyłki :)

  22. Krzysio napisał/a:

    Na stacji benzynowej jest dobrym pomysłem sprzedawanie czegoś ciepłego do zjedzenia. Wiele osób jedzie w trase i musi szybko sie gdzieś dostać i przy okazji zakupi coś cieplego do jedzenia czy picia. A na poczcie to raczej zrezygnuje czekając w kolejce do okienka. Nie widze związku w ogóle, chyba brak argumentów.
    Co do agencji jest to dobry pomysł jeśli chodzi o duże miasta, centra. Natomiast na obrzeżach gdzie ludzie np. dłużej wracają z pracy może być to średni pomysł. Aczkolwiek jestem ciekaw jak sie to będzie sprawować.

  23. Przemysław napisał/a:

    Po zmianie wyglądu bloga jest niestey gorzej. Czcionka za duża i jakoś tak sie rozłazi. Poza tym pod tytułem wpisu była ilość komentarzy a teraz nie ma…

  24. Marek napisał/a:

    @Przemysław – akurat jak dla mnie to wreszcie czytam bloga bez okularów:) I nic się w żadnej przeglądarce nie rozłazi… może masz włączone jakieś powiększanie (jak ja do tej pory) to wróć ponownie do 100% a będzie na pewno lepiej.

  25. Krzysiek napisał/a:

    Rafale.
    Nie masz się czym chwalić. Pokazanie wiedzy o zagranicznych operatorach pocztowych też na niewiele się tu zda.
    Dla mnie InPost, to jakaś niedorobiona firma. Dlaczego? Już wyjaśniam.
    W Kielcach przesyłkę poleconą po awizacji można odebrać przy ul. Mielczarskiego (w centrum). Jazda z osiedla na drugim końcu miasta po przesyłkę to dość kłopotliwa sprawa. Do tego placówka Wasza jest czynna w ograniczonych – jak dla mnie godzinach (na poczcie mogę odebrać przesyłkę awizowaną nawet wieczorem). Więc nie masz się czym za bardzo chwalić (że niby obsługujecie kilka tysięcy miejscowości).
    Poza tym ostatnio Wasz doręczyciel wkurzył mnie maksymalnie – nie doręczył prawidłowo przesyłki poleconej. Już widzę Twój uśmiech, ale niestety muszę Cię rozczarować. Twój człowiek nie podjął próby doręczenia – w domu była moja żona i mogła spokojnie odebrać ten list, tyle tylko, że doręczycielowi nie chciało się spróbować doręczyć. Chyba, że dla InPostu wrzucenie awiza do skrzynki to już doręczenie…?!
    Chciałem złożyć skargę w Waszym punkcie w Kielcach, ale Pani z którą rozmawiałem nie była za bardzo skłonna powiedzieć mi jakie macie procedury w tym zakresie (zasady, formularz itp.) i przyjąć skargi. Uchyliła za to rombka tajemnicy i wyraziła zdziwienie, że „dziwne, że nie doręczył, skoro ma płacone za doręczenie, a nie za awizowanie”. Ciekawe, prawda?
    I druga sprawa. Uważam, że przyklejanie blaszek, to jawne chamskie oszustwo, bo łamiecie w ten sposób prawo. Skoro jest konkretnie określony obszar zastrzeżony i wy przyjmujecie przesyłki o masie z tego obszaru, a potem bezczelnie doklejacie swoje blaszki, to chyba coś nie halo tu jest. Nie wmówisz mi, że to klienci je doklejają….
    Ale rozumiem, że taki masz sposób prowadzenia tego biznesu.

  26. Ewa napisał/a:

    Przez kilka miesięcy rachunki z TP SA doręczał mi InPost, na 6 nie dotarła połowa, a pozostałe w większości po terminie płatności. Zgłosiłam to do TP SA, gdzie przy okazji powiedziano mi, że mogę wybrać sobie firmę doręczającą i oczywiście szybko wróciłam do Poczty Polskiej, gdyż InPost chyba był przez TP SA testowany… jako dostawca alternatywny, ale na skutek wielu skarg postanowiono dać szansę innym. Ani jeden rachunek tak poprzednio – przed InPostem – jak i teraz nie zaginął. Wszystkie docierają w kilka dni po wystawieniu na długo przed terminem płatności. Więc sytuacja na szczęście wróciła do normy. Ostatnio telefonowała do mnie zdaje się firma „tv…coś tam” pytając czy otrzymałam ich katalog wysłany parę tygodni temu na mój adres? Niestety nie otrzymałam. Powiedziano mi, że sprawdzają jakość firmy wysyłkowej o wymienionej już nazwie zaczynającej się od litery „I”, gdyż bardzo dużo ich klientów nie otrzymało tego katalogu, przez co zamówienia im „spadły”… I takich przykładów jest więcej i wielu moich znajomych z nimi się zetknęło.
    Rozumiem, że początki bywają trudne. Ale skoro już teraz jest tak źle, to mało wiarygodne wydają mi się rady Pana Prezesa tej firmy. Jeśli na własnym podwórku jest bałagan to może lepiej dobre rady zacząć wdrażać w swojej własnej firmie? Klient pójdzie na pewno za jakością usług, która co by nie mówić na Poczcie Polskiej mocno się poprawiła, choć kolejki w urzędach mogą każdego zdenerwować. Tu jest pole do reorganizacji pracy, wprowadzania nowych technologii i to szybko, a nie w wieloletniej perspektywie. Obu firmom życzę aby w pierwszej kolejności patrzyły na swoich klientów, na jakość ich obsługi, a dopiero potem wytaczały działa przeciwko sobie. Jeśli chodzi zaś o jakość obsługi to marzy mi się coś na kształt zestandaryzowanych stanowisk obsługi, aby wyglądały wszędzie identycznie (z możliwością rozbudowy w większych obiektach) i estetycznie. Być może niska cena usługi kogoś zachęci do zaryzykowania wejścia do obiektu w „nie pewnej” lokalizacji (jeśli brać pod uwagę bezpieczeństwo klienta). Ja na pewno będę takich lokalizacji unikać, bo za nawet kilka złotych nie będę chciała narażać się na bliskie spotkania z delikatnie mówiąc „marginesem”.

  27. weronkaka napisał/a:

    @zbyszek
    hm,
    a ja nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam na stacji benzynowej.
    po pierwsze mam nie po drodze, po drugie nie jeżdżę autem, więc za bardzo nie mam po co bywać.
    podobnie z marketami- taki, w którym stoi budka poczty bywam porywami 2 razy w miesiącu….

    za to- po drodze mam dwa UP,
    i jedną agencję- czynną do 17.00 (ale to w bloku obok), gdy ja kończę pracę o 17.00 w zdecydowanie innej części miasta.

    nie umiem wyobrazić sobie- co to będzie, jak właśnie tych UP czynnych do 19.00-20.00 mi zabraknie….

  28. Przemysław napisał/a:

    To ja jeszcze dołożę trochę o InPoście, żeby nie było że tylko do PP mam pretensje.
    „Oddział główny” w Opolu jest na ul. Głowackiego, jakieś 3-4 km od Centrum, w sumie to już prawie poza miastem. Jak dostanę awizo – nie pojadę na pewno odebrać. Z tego samego powodu dziękuję paczkomatom. Przesyłki były doręczane terminowo, system jest w sumie OK, ale nie wtedy gdy muszę odbywać wycieczkę krajoznawczą by wysłać przesyłkę.
    Doręczyciele InPostu to już całkiem inna historia. Tak się składa, że mam firmę w mieszkaniu, a tenże osobnik ot tak sobie wszedł bez pukania (mam klamkę i w ciągu dnia drzwi na klucz nie zamykam) i był zdziwiony moją nerwową reakcją na takie zachowanie. Dodam, że na drzwiach nie ma żadnego szyldu, tabliczki itp., które mogłyby sugerować że jest to biuro.
    I jak już wcześniej pisałem, oddział InPostu przeniósł się bez żadnej informacji, zostawiając zamknięte drzwi od „garażu” i jakiejkolwiek informacji dla zaskoczonych Klientów. Co ciekawe, mniej więcej rok temu była identyczna sytuacja bo też się przenieśli.

  29. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    @weronkaka: Na pewno nic nie zmieni się jeżeli chodzi o służbę doręczeń. Była, jest i będzie we własnych placówkach. Poza tym jak już informowaliśmy Poczta chce pozostawić ich sobie docelowo 1,5-2 tys. Zatem nie będzie tak, że obudzisz się nagle i…nie będzie teleranka :)

  30. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    @Rafał

    Ostatnio z moją 14 miesięczną córeczką oglądamy bajkę o super cyfrach, które mają różne przygody i robią niestworzone rzeczy – są np. tajnymi agentami. Niestety, mam wrażenie, że z super cyframi jakie podałeś jest podobnie. Bo, cóż oznacza 70 proc. nadań klientów indywidualnych? Nie liczę na podanie wolumenu, ale śmiem podejrzewać, że gros Waszej korespondencji to jest jednak B2C.

    W czasie naszej pogawędki, którą traktuję jako ciekawą przygodę intelektualną, pozwoliłem sobie rzucić okiem na Wasz skonsolidowany raport za III kwartał. Wynika z niego, że zatrudniacie około 850 osób, z czego 571 to tzw. pracownicy fizyczni – rozumiem, że chodzi tu o pracowników sortowni i doręczycieli. Pytanie zatem, jak to jest możliwe byście mieli nie wiadomo ile własnych punktów – kto je obsługuje? W najlepszym razie, ludzie mający działalność gospodarczą, którzy nie są formalnie Waszymi pracownikami a podwykonawcami. Oczywiście nie krytykuję tego, ale pokazuję zupełnie inna filozofię Waszego działania.

    Pozostanę jednak przy zdaniu, że nie masz (nie macie) wystarczającego doświadczenia w kwestii funkcjonowania w małych ośrodkach choćby z tego powodu że Wasza skala działalności w tych miejscach jest pomijalnie mała.

    Usługi finansowe i Twój przykład PAF czy Grosika – żeby nie być zbyt dosłownym, powiem jedynie, że według mediów sprawa nie dotyczyła modelu biznesowego.

    Co do paczkomatów – jest to bardzo ciekawy pomysł, jednak chyba na razie bardziej inetersujący i eksploatowany w sferze komunikacji z otoczeniem niż realnego biznesu. Wiem wiem – zapowiadacie break even point na koniec roku. Bardzo jestem ciekaw i z niecierpliwością będę oczekiwał na oficjalne wieści ze spółki.
    Jednak jak już jesteśmy przy paczkomatach – to przecież ten projekt w Polsce zbiera nie tylko pochlebne recenzje. Wystarczy przypomnieć ostatnie wydarzenia na Facebooku i opinie internautów by stwierdzić, że warto ten pomysł jeszcze udoskonalić.

    Zgoda co do tego, że do doświadczeń z innych krajów należy podchodzić z rezerwą, choćby z tego powodu że już tylko różnice kulturowe i przyzwyczajenia wpływają na zachowanie klientów, co widać wyraźnie na przykładzie krajów skandynawskich. Inaczej też wyglądają koszty w tych samych pozycjach. Nowa Zelandia to też ciekawy przykład, bo zmieniała już kilka razy swój model biznesowy. Jeżeli chodzi o wspomniane automaty pocztowe, to nie mają większej funkcjonalności aniżeli agencja, kosztują drożej od agencji (przynajmniej obecnie w Polsce) w okresie 2 czy 3 lat ale zachowują lojalność i są fajne wizerunkowo. Ta kalkulacja w warunkach krajów, gdzie koszty osobowe i inne, z wyjątkiem kosztów maszyn, są np. dwukrotnie wyższe niż u nas może wyglądać inaczej. Ale tak jest obecnie, co nie oznacza, że tak będzie w przyszłości.

    Jak wiesz Poczta Polska jest zupełnie w innym miejscu niż Wy i przed nią zupełnie inne wyzwania.

    Przypomnę tylko, jak mantrę, że nie gramy na rynku w oparciu o te same prawa i obowiązki. Wy kierujecie się zyskiem (żeby było jasne – nie mam o to pretensji), natomiast Poczta ma szereg obowiązków, jednym z których jest utrzymanie ściśle określonej liczby placówek w całym kraju. Zatrudniamy ponad 90 tys. osób. Jesteśmy wszędzie.
    Wszystko to ma swoje plusy i minusy. Poczta oprócz celu, który także Wam przyświeca – czytaj osiągania pozytywnych wyników finansowych – musi spełnić szereg wymogów.
    Jest oczkiem w głowie regulatora – czy ktoś widział by np. terminowość konkurentów była tak pieczołowicie badana jak nasza? Czy są zatem jakieś obiektywne mierniki pozwalające nam porównać jakość świadczonych usług? Raczej nie.

    Uff alem się rozpisał – jak tak dalej pójdzie to wydamy niebawem tomik rozmów :)

  31. weronkaka napisał/a:

    hm, i niby skąd ta pewność, że zostaną właśnie te UP, które mam po drodze?
    ;-)
    wiem, marudzę.
    ostatnio odkryłam, że paskudnie- na drodze do mojego ulubionego up- na skrzyżowaniu ustawili światła… i skończy się bieganie na szagę.

  32. weronkaka napisał/a:

    ale nadal nie wiem gdzie jest to clou tego, że inpost jest w ciuchlandzie.
    te budki poczty wystawiane w marketach, wcale nie prezentują się nie wiadomo jak cudownie.

    poza tym!
    chciałabym wnieść postulat:
    czy przy nicku nie może być skomentował(a)
    – jakoś dziwnie mi z tym, że mam obok siebie końcówkę rodzajową męską ;-)

  33. Krzysio napisał/a:

    Zauważyłem, że teraz blog poczty zmienił sie w forum dyskusyjne. W sumie to dobrze, że można skonfrontować swoje teorie z rzecznikiem poczty.

  34. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    @Krzysiu od początku nam o to chodziło:) tzn. aby poza moimi wypocinami ludzie sobie porozmawiali na temat Poczty, zgłosili uwagi itd. Mam nadzieję, że w takim kierunku uda nam się podążać.

  35. ZbigniewBaranowski napisał/a:

    @weronkaka – chcesz masz – napisał/napisała:) Co do ciuchladnu i naszych konkurentów – przeczytaj artykuł z Wprost – jest podlinkowany na blogu. Mój wpis na blogu jest do niego komentarzem.

  36. Przemysław II napisał/a:

    Czytając (ponownie) wszystkie wypowiedzi widzę, że w końcu Zbyszek napisał o różnicach między InPostem a Pocztą Polską S. A. – najważniejsza, to taka, ze InPost MOŻE a Poczta Polska S. A. MUSI ! ! !
    Przy zmianie operatora narodowego po 2016 roku może się okazać, ze będzie całkiem odwrotnie i wtedy InPost będzie MUSIAŁ, ale czy podoła ? ! ? Czas pokaże.

  37. Przemysław napisał/a:

    Weronkaka: „budki” poczty w marketach może nie są cudowne, ale są własnością Poczty i obsługują je pracownicy Poczty. A to duża różnica. Przynajmniej dla mnie… Wogóle dziwi mnie oddawanie korespondencji w ręcę przypadkowych ludzi, nad ktrórymi mamy małą kontrolę i niewielkie możliwości weryfikacji.
    Chociaż PP też tak lubi czasem. Kilka lat temu walczyłem ze zjawiskiem zostawiania 2-3 dużych paczek korespondencji w miejscowym sklepie Eko w miejscu dostępnym dla klientów. Ktoś przywoził i tak sobie leżały i czekały aż listonosz odbierze. Zdaje się, że poskutkowała dopiero moja groźba iż „ukradnę” jedną taką paczkę i zaniosę ulicę dalej do redakcji miejscowego dziennika.

  38. weronkaka napisał/a:

    @przemysław
    ale listonosz czy paczkonosz to też człowiek…
    i poczta nie ma nad nim 100% kontroli.
    (nie, nie będę w tym miejscu podawać wszystkich zadziwiających poczynań napotkanych listonoszy, tudzież innych pracowników PP)

  39. Przemysław napisał/a:

    weronkaka: wiem, co niektórzy potrafią, jednak mimo wszystko mam większe zaufanie do pracownika PP niż do pracownika lumpeksu czy sklepiku spożywczego. Szczególnie w małych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają a plotki sa podstawą życia. Już samo zauważnie, że do Kowalskiego przyszedł list od Kruka czy innej Justiti albo nie daj Boże z Sądu będzie podstawą do opowiadania przez nastepny tydzień…

  40. Przemysław napisał/a:

    Tak sobie pomyślałem, że może byś nam tu Zbyszku jakieś forum dyskusyjne dodatkowo zamontował? Bo teraz piszemy trochę bez ładu i składu komentarze pod niektórymi Twoimi blogowymi tekstami. I w większości nijak się te kometarze mają do tematu wpisu. A forum można jakoś podzielić tematycznie i będzie na pewno wygodniej i przejrzyściej.

  41. KamilaRudnik napisał/a:

    Przemku – postulowałam to już, postulowałam… :-))))

  42. glia napisał/a:

    a co, ciucholand niby czym gorszy jest od pralni???

  43. Maximus napisał/a:

    Witam.
    Wydaje mi się, że zmiana wyglądu bloga wynika troszkę z konkursu na Najlepszy Blog Firmowy Roku 2010 ( hehehe pochwalam, jeśli jest taka możliwość, próbujcie).
    Jestem pracownikiem pewnej firmy biurowej, która często i masowo korzysta z usług PP i …………….. w tym momencie każdy spodziewa się lamentów na temat usług, szybkości i jakości doręczeń itp. i choć z tym bywa różnie nie mam powodów na większe narzekania i nie o to mi chodzi w mojej krótkiej rozgaworzę :) a o samym blogu jak już wspomniałem w moim przydługim i przy-nudnawym wstępie okraszonym mnóstwem zbędnych informacji hehe może to dziwne i maniackie ale znam każdy wpis na tym blogu i czytałem je po 5-10 razy z nudów w pracy i zassała mnie ta zabawa ( mój ulubiony jak na razie wpis to ,,jesteśmy SA” czy tam S.A lub s.a) popieram pana o nazwie : Przemysław, bardziej podobała mi się ta mała trzcionka, jest teraz mniej czytelnie, fajny pomysł na zdjęcia obok nazw…kto się pierwszy się na to zdecyduje?? ja proponuję kandydaturę wiernej obrończyni PP panią KamilęRudnik !!! dla przykładu dla mniej odważnych :)
    ponieważ to mój pierwszy wpis nie będę już przynudzał moimi farmazonami ale ( i tu groźba) jeszcze się odezwę.
    P.S.
    dlaczego w tamtym cosiku gdzie ukazują się znaczki nie ma już opisu. Była to moim zdaniem fajna nauka dla niektórych ignorantów historii (której jestem fascynatem)

  44. KamilaRudnik napisał/a:

    Maximus – miło nam, że jesteś stałym czytelnikiem. Zmiana wyglądu bloga nie miała nic wspólnego z konkursem – po prostu już musieliśmy zrobić upgrade mechanizmu, na którym stoi nasz blog (przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa).
    Co masz na myśli pisząc o „cosiku gdzie ukazują się znaczki”?
    Zdjęcia – temat do przemyślenia :-)

  45. Julian Junior "JJ" napisał/a:

    Witam serdecznie,
    po zamieszczeniu postulatu Maximusa również zwracam się z ogromną prośbą o zamieszczenie opisów pod znaczkami. To fakt można wiele się dowiedzieć i przy okazji wypełnić „luki pracowe” w pracy:)

  46. KamilaRudnik napisał/a:

    Julian Junior „JJ” i Maximus – powiedzcie proszę, o co Wam konkretnie chodzi? Bo naprawdę nie możemy dojść o których podpisach pod znaczkami piszecie…

  47. Julian Junior "JJ" napisał/a:

    O i zagadka rozwiązała się sama:) wystarczyło dobrze poszukać. Oh my internetowi filateliści :)
    Krótka instrukcja jak trafić do opisów:
    1.wybierz filatelistyka ->wersja polska(z menu na górze strony)
    2.wybierz katalog znaczków (z menu na górze strony)
    3. wybierz interesujący Cię przedział dat
    4.z tabeli, gdzie znajduje sie pole OPIS jest link do szukanego opisu znaczków, wystarczy kliknąć i już możemy zanuzyć sie w lekturze

  48. KamilaRudnik napisał/a:

    Cieszę się! Bo już zaczęłam wątpić – połowa zespołu szukała tego, o czym pisaliście, i już czuliśmy się jak prawdziwe blondynki :-)

  49. Julian Junior "JJ" napisał/a:

    Z tego pośpiechu nie umieściłam linku do przykładowego opisu:)
    a tak żeby było łatwiej i szybiej:
    http://www.poczta-polska.pl/znaczki/pl/index2009.php#23
    przyjemnej lektury Maximusie:)

  50. Maximus napisał/a:

    okey okey…spokojnie już tłumaczę
    Julian Junior „JJ” nie dokończa wiesz o co mi chodzi, a KamiliRudnik już tłumaczę. Na stronie głównej z prawej strony pod abonamentem RTV jest ikonka znaczka ( z którego obecnie dostojnie zerka JAN PADEREWSKI) z nagłówkiem Nowości Filatelistyczne. Po kliknięciu w takowy widać w powiększeniu pięknie znaczek, kopertę okolicznościową, czasem datownik okolicznościowy. Do końca roku 2009 pod powiększonymi znaczkami znajdował się opis postaci, wydarzenia, krainy geograficznej itp. (zresztą jak na ograniczoną przestrzeń i konieczność ,,streszczania się” szacunek dla tych którzy je przygotowywali, zawsze były ciekawe) i to właśnie do tych archiwalnych znaczków jeszcze z opisami jest link od Julian Junior „JJ” . Od bieżącego roku, anno domini 2010, a konkretnie od znaczka ,,150 lat polskiego znaczka pocztowego” opisy zanikają, nie ma ich. Nie wiem czy zajmowały za dużo miejsca, może już komuś nie chciało się ich robić lub ktoś nie widział w tym sensu, ale właśnie w tym miejscu, na którym siedzę przed komputerem, chciałem podkreślić że sens jest. Dzięki tym krótkim wypracowankom ludzie mieli możliwość dowiedzenia się co w ogóle znaczek przedstawia,, mogli się poduczyć i podrasować wiedzę geograficzną, historyczną itp. a ponad wszystko ja i Julian Junior „JJ” mogliśmy zapełnić luki pracowe” w pracy :p hehehe no ten ostatni postulat troszkę naciągany. Sorki, że tak czepiam się być może tak nieistotnej rzeczy, ale jeśli chodzi o zmiany na stronie PP (a od kilku lat widzę tą stronę niemalże codziennie) ta jedna jest na zdecydowany minusik

    Pozdrawiam